', 'auto'); ga('send', 'pageview');
Menu

wieczorny przegląd myśli

Przemyślenia dotyczące wszystkich możliwych tematów, najczęściej muzyki, filmów, życia oraz bieżących wydarzeń. Ciekawie, czasami kontrowersyjnie, czasami naiwnie, nigdy nudnie.

Nauka umierania

prezesstoczni

141008brittanymaynardkns02_8c9ec2147ca9a00caf48d039b9ac6397

Bardziej boisz się śmierci czy samego umierania? Bólu, jaki będziesz odczuwał, czy bólu w oczach bliskich, patrzących na Twoje cierpienie? Chcesz odejść w spokoju, czy z krzykiem rozdzierającym gardło, który nada Twojej śmierci znaczenie? Czy w ogóle o tym myślałeś, czy w ogóle chcesz się nad tym zastanawiać? Myślę, że powinieneś.

Brittany Mynard ma 29 lat i zdiagnozowanego, złośliwego raka mózgu. Postanowiła odejść świadomie, zanim choroba dokona spustoszenia w jej organizmie i przysporzy cierpień, których świadkiem będą także jej bliscy. Postanowiła skorzystać z prawa do eutanazji. Zanim zaczniesz rzucać truizmami, jakoby miarą siły człowieka miało być to, ile zniesie przed śmiercią i zechcesz oceniać innych, zastanów się. Co zrobiłbyś z wiedzą, że zostało Ci tylko kilka miesięcy życia? To odwaga, wyznaczyć termin własnej śmierci czy tchórzostwo w obliczu choroby?

Nie oglądałem filmiku, który wrzuciła na YouTube. Nie jest mi to potrzebne, aby dokonać własnej oceny jej decyzji. Zanim powiem, jaka to ocena, przyjrzę się, jak oceniają to inni.

Kościół kontra umieranie

Dla kościoła sprawa eutanazji jest prosta. Jest niedopuszczalna, bo stanowi zamach na to, co mamy najcenniejsze - życie. W obliczu wyroku śmierci, jaką jest choroba, pozostaje nam liczenie na cud. Dobrze. Takie są założenia wiary, więc niech jej wyznawcy się tego trzymają. Wkurza mnie natomiast niezatarte przekonanie o własnej moralności, które niejako nakazuje chrześcijanom poddawać ocenie działania innych. Odpieprzcie się od zwolenników eutanazji. Być może wierzą w innego boga niż wy. Być może nie wierzą w ogóle. Po co chcecie ich nawracać i przekonywać? Po co mają zajmować Wasze miejsce w niebie?

Człowiek kontra umieranie

Dziwi mnie stosunek do śmierci w kraju, gdzie większość ludzi jest zadeklarowanymi katolikami. Nie widzimy w śmierci nic pozytywnego. Dostrzegamy tylko martyrologię i wręcz lubujemy się w okazywaniu swojego żalu, który mierzony jest ilością zniczy na cmentarzu, wielkością krzyża przy drodze i jakością stroju założonego pierwszego listopada. A przecież śmierć jest częścią życia. Nie jest jego przeciwieństwem.

Przez całe życie uczymy się umierać. Negowanie tego stanu rzeczy niczego nie zmieni. I tak kiedyś umrzemy. Obawiam się jednak, że skoro katolików nie przekonała do śmierci obietnica Królestwa Niebieskiego, nic ich nie przekona. Czy to nie dysonans, że oczekują życia w niebie, a nie cieszą się z umierania, które ma ich tam zaprowadzić?

Moje życie jest moje i nikogo innego

Jak oceniam eutanazję i to, co zrobiła Brittany? Nijak. Nic mi do tego. To jej życie i nikt poza nią nie ma prawa o nim decydować. Nie ma żadnego argumentu, który przemawiałby za tym, że ma żyć i męczyć się do końca. Dla dzieci? Dla męża? A czy ktoś może obiektywnie określić, co jest dla nich lepsze? Kto może zrobić to lepiej niż ich własna matka? 

Nie przekonuje mnie też argument bólu i cierpienia, przywoływany przez zwolenników eutanazji. Dla mnie możliwość wybrania momentu śmierci powinna być niezbywalnym prawem człowieka, odpornym na religię i ocenę moralną osób trzecich. To w końcu moje własne życie, należy do mnie i do nikogo innego. Każdy, kto w imię własnego światopoglądu wymaga ode mnie altruizmu i myślenia w tym przypadku o innych, jest po prostu egoistą. Choć z pewnością łatwiej mu nazwać egoistą właśnie mnie, tego, który ośmiela się nie myśleć o innych tylko o sobie i swojej własnej śmierci. Wymaganie altruizmu to też egoizm.

Czy naprawdę wszyscy Ci przeciwnicy eutanazji myślą, że to łatwa decyzja, że łatwiej jest wziąć tabletkę niż do ostatniego momentu łudzić się i czekać na cierpienie? Być może to właśnie oni są tchórzami i nie potrafiliby podjąć takiej decyzji?

Nikt z nas nie jest gotowy na śmierć. Być może właśnie dlatego każdy, kto o niej przypomni i określi ją w charakterze wyboru, traktowany jest jak ktoś, kto atakuje światopogląd innych. 

Być może właśnie dlatego nie nauczyliśmy się jeszcze umierania.

 

10,000 days in the fire is long enough. You're going home...
You're the only one who can hold your head up high.
Shake your fist at the gates saying, "I have come home now...!"
Fetch me the spirit, the son and the father.
Tell them their pillar of faith has ascended.

"It's time now! My time now! Give me my Give me my wings...!" 

 

© wieczorny przegląd myśli
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci